Pingwiny
na Madagaskarze? Od pierwszego filmu wytwórni DreamWorks,
opowiadającego o czterech zwierzętach z nowojorskiego zoo, które
uciekły, by żyć w prawdziwej dziczy, okazało się, że to nie
czwórka głównych bohaterów, ale pingwiny z królem Julianem (hit
Wyginam śmiało ciało,
którego powodzenia mogą zazdrościć wszystkie gwiazdki popu) zmonopolizowały świat tych filmów. Twórcom albo się bardzo
spodobały, albo dostrzegli kasowy potencjał tych postaci, bo powstał serial (Kylie niby taka dorosła, ale wszelkie odcinki
obejrzała na YouTube bądź w telewizji; wbrew pozorom zresztą, nie
jest do rzecz dla zupełnie małych dzieci – liczne odniesienia do
dorosłej literatury i
filmu, a także żarty z podtekstami wymagają odpowiedniego wieku) i
film – którego, niestety, nie miałam okazji dotychczas obejrzeć,
co nie oznacza, że czasem na osobistym i ściśle tajnym laptopie
nie pojawia się tapeta ze Skipperem i jego lalką. Ale ja nie o tym.
Sympatyczna KittyAilla z bloga Biblioteczka Ciekawych Książek,
będąca, jak widzę, podobną do mnie fanką nielotów, które
wolały Madagaskar bądź zoo od Antarktydy, gdzie lód
jest zimny a laski gorące,
nominowała mnie do TAGu o tych stworzeniach, za co serdecznie
dziękuję. To jak? Gotowi? Zaczynamy (coś mi mówi, że będzie
ciężko).
1.
Rico
– bohater-szaleniec interpretacja dowolna
Wbrew pozorom dużo jest kandydatów do tego tytułu, oczywiście w znaczeniu negatywnym, szczególnie jeśli czyta się powieści o zwariowanych, delikatnie
mówiąc, cezarach rzymskich i innych, niezwykle sympatycznych
postaciach historycznych. Idę jednak nieco na łatwiznę – za
prawdziwą wariatkę, łącznie z halucynacjami, mogę uznać
Catherine Linton z Wichrowych Wzgórz. Chociaż, gdyby
zastanowić się nad pewnymi szczegółami, miałabym dużo
wątpliwości – zadam jeszcze raz to pytanie, nad którym
zastanawiałam się w recenzji – czy ona naprawdę była
człowiekiem?
2. Skipper –
bohater-dowódca
Wybór
między Aragornem z Władcy
Pierścieni a Robbem
Starkiem z Gry o Tron
(tzn. Pieśni
Lodu i Ognia) jest
niemożliwy. Pierwszy przewodził Drużynie Pierścienia, Łowcom i
dowodził kilkoma ważnymi bitwami, a na końcu został królem i
wtedy wszyscy musieli go słuchać, bez wyjątku. Drugi na początku
był biednym chłopem, pozostawionym przez swojego równie biednego
ojca (mówię w kontekście losu, jaki ich spotkał), a potem nagle
został Królem Północy i wygrał mnóstwo bitew z Lannisterami.
Jednak dla przykrego końca, jaki spotykał, do tego punktu wybieram
właśnie jego – cena, jaką musiał zapłacić za uczucie dla
ukochanej kobiety, była nawet za wielka na tego sadystę i mordercę,
jakim jest G.R.R Martin.
3.
Kowalski –
bohater-mądrala
Wiadomo,
że Hermiona z (wciąż niedokończonej) serii o Harrym Potterze
byłaby idealna, ale w moim TAGu nominację tę otrzymają dwaj
główni bohaterowie mojej ulubionej serii Felix,
Net i Nika – jestem
osobą, która pomimo wykształcenia szkolnego na lekcjach geometrii zamiast trójkątów widzi Illuminati i uważa funkcje
trygonometryczne za zagadnienie bardziej abstrakcyjne niż podróże
w czasie, nie mówiąc o takich dyscyplinach jak robotyka czy meandry fizyki – geniuszematematyczno-fizyczno-informatyczni, którzy
rozgryzą każdy nierozwiązywalny dla mnie problem.
4.
Szeregowy –
bohater, którego nie da się nie lubić
Ponieważ
mam ochotę być nieco oryginalna, a także i szczera, wspomnę tu
pana Ignacego Borejkę z starej, dobrej Jeżycejady
Musierowicz. Ten sypiący
łacińskimi maksymami staruszek, który o trzeciej nad ranem potrafi
rozmawiać o jaskini Platona i rozmyślaniach Marka Anotniusza, a
książki kocha ponad wszystko nad świecie jest dla mnie jedną z
najsympatyczniejszych, najcieplejszych osób, jakie kiedykolwiek
stworzyła literatura. Chciałoby się znać kogoś takiego!
5.
Marlenka – jedyna
bohaterka wśród grupy chłopaków
Na
myśl przychodzi mi Eowyn z Władcy
Pierścieni. Mieszkała
z bratem i wujkiem, a później walczyła także z samymi
mężczyznami. Nie miała obejścia księżniczki, Arwen była jej
zupełnym przeciwieństwem. Hm? Zastanawiam się, patrząc na swoją
biblioteczkę, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy.
6.
Król Julian –
bohater wnoszący humor do książki
W
tej roli doskonale sprawdzi się pan Zagłoba z sienkiewiczowskiej
Trylogii.
Jego spryt przerażał chyba samego Autora, a co dopiero jego
kompanów, nie mówiąc o wymądrzaniu się na tematy, o których
nie miał zielonego pojęcia i w sposób rubaszny podejmujący
tematy, które nawet dziś wywołują uśmiech zakłoptania, rodzicom
polecam zabawę dla dzieci jego autorstwa, która, kiedy czytałam
Potop,
sprawiła, że nieomal spadłam z łóżka. Jest również autorem
takich powiedzeń jak Boże,
widzisz i nie grzmisz oraz
Nie dla psa kiełbasa,
które nie przyszłyby zapewne do głowy największym twórcom memów
w sieci. Tylko... w jednym barze znalazłam jego maksymy dotyczące
picia alkoholu. Nie wzorujcie się na nim!
7.
Leonard – bohater,
który bardzo się irytuje
Dziewiędziesiąt dziewięć przecinek dziewięć procent bohaterów książek ocenionych przeze mnie
poniżej trzy na dziesięć mnie irytują. Lepiej nie będę
wymieniać całej litanii, bo nie skończę do emerytury, wystarczy
przecież, jak sądzę, nadmienić, że niezmiernie i w całej
rozciągłości, irytują mnie bohaterki książek pani Kasi
Michalak, szczególnie pewnej sagi opowiadającej o Ferrinie czy
czymś takim – dowód? Jedyną recenzję twórczości tej pani
opatrzyłam piękną oceną zero na dziesięć – ta dam.
8.
Mort – bohater z
obsesją na jakimś punkcie

9.
Alice –
bohater, który wszystkiego się czepia
Gandalf
się wszystkiego czepiał. We Władcy
Pierścieni mocno
czepiał się Sarumana, ale w Hobbicie
czarodziej
jest koszmarny. Czepia się wszystkich: Bilba, Thorina, Bilba,
Thorina, innych krasnoludów, Bilba, Bilba... Rozumiem, że facet był
niezbędny, kiedy trzeba było kombinować z królem elfów albo
Smaugiem, a także w kwestiach Pierścienia, ale poziom czepialności
przekroczył już na początku, wkładając nos w życie zwyczajnego
hobbita i zmuszając go do Przygody.
10.
Shelly
–
bohater beznadziejnie zakochany (biedna
Shelly!)
Nie
wiem, czy miłość do Golluma do Pierścienia można by zakwalifikować. Aragorn był nieszczęśliwie zakochany w elfce, ale
do czasu. Wokluski był nieszczęśliwie zakochany w Izabeli Łęckiej,
ale to lektura i w dodatku nudna. Najchętniej podałabym przykład
Turina z Silimarilionu
Tolkiena,
bo przecież kazirodcza miłość do własnej siostry musiała być
nieszczęśliwa. Lepiej nie piszę więcej, bo w większości
powieści jest beznadziejne zakochanie, co jest naprawdę
przygnębiające.
Kogo nominuję?
Idąc za przykładem Autorki
TAGu nominuję tylko cztery osoby, przykro mi. Wybranymi przeze mnie
szczęśliwcami są (tradycyjnie nicki są podlinkowane):
Pozdrawiam i do napisania,
ssskarby.
Jak ja dawno nie oglądałam "Pingwinów", bardzo fajny tag pierwszy raz go widzę ;)
OdpowiedzUsuńŚwietne odpowiedzi, choć tak naprawdę, nie kojarze wiekszości wymienionych przez Ciebie bohaterów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :D
dałaś Ferrinowi 0? :) :) muszę to zobaczyć ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za wykonanie TAGu. Ojej, widzę, że nie tylko ja kocham tak Pingwiny w tym wieku! No, może nie wiem, ile masz lat, ale wnioskuję, że pewnie mniej więcej tyle, ile ja po twoim wstępie ☻ Koniecznie musisz obejrzeć film, choć niestety nie ma w nim Juliana :(
OdpowiedzUsuńHm, dużo Władcy Pierścieni (zwłaszcza sssskarby na końcu ^^). Równo zjechałaś Gandalfa xd A Gra o tron jeszcze przede mną. ☻
Czy chodziło ci o mój blog w nominacjach? Jeżeli tak, to moja nazwa to Galeria Książek. A jeżeli nie, to przepraszam :)
OdpowiedzUsuńJesteś z tych fanów konkretnej książki, którzy dopasują ją do wszystkiego. :D "Władca Pierścieni" taki uniwersalny, tak do wszystkiego pasuje. Żartuję. ;) Nie wiedziałam, że powiedzonka np. "Nie dla psa kiełbasa." pochodzą z trylogii Sienkiewicza.
OdpowiedzUsuńNie lubię tej bajki - pingwinów - ale tag ciekawy :)
OdpowiedzUsuńJak miło, tyle "Władcy Pierścieni" <3 :D
OdpowiedzUsuńocean-slow.blogspot.com
No tego TAGu to jeszcze nie widziałam. :D
OdpowiedzUsuńNie tylko Ty jesteś fanką Pingwinów :D
OdpowiedzUsuńWidzę, że ten TAG stał się coraz bardziej popularny. Aż przypomniały mi się czasy kiedy nie mogłam oderwać się od telewizora, by przestać oglądać pingwiny <3
OdpowiedzUsuńhttp://diamentowe-slowa.blogspot.com ZAPRASZAM DO MNIE
Jeju, "Pingwiny" to świetna bajka, choć wcale jej nie oglądałam jako dziecko, lecz teraz od czasu do czasu lubię się z nich pośmiać :) Pozdrawiam, Shelf of Books
OdpowiedzUsuńOo, Pingwiny! Jak byłam młodsza to je kochałam :) Zdecydowanie najśmieszniejsza bajka:)
OdpowiedzUsuńnellyer.blogspot.com