sobota, 5 grudnia 2015

PODSUMOWANIE LISTOPADA 2015



Jestem z siebie dumna. Może to zabrzmi groteskowo w zestawieniu z moimi osiągnięciami w tym miesiącu, ale jestem dumna. W tamtym roku nie było mnie tu, a teraz jestem. Może w złej kondycji, ale jestem. I to jest ważne i godne pochwały. Mimo to trochę mi wstyd… Wróć. Bardzo wstyd. Wydaje mi się, że zawiodłam Was, a przede wszystkim siebie. Chociaż to nie była zupełnie moja wina. Noc nadchodzi bardzo szybko, ciśnienie makabryczne, no i jeszcze te wiatry, mróz i inne mało przyjemne rzeczy. Kiedy spadnie śnieg zabarykaduję się w domu i nic nie będzie mnie w stanie wyciągnąć. Nie cierpię zimna. Nie cierpię być zmęczona (chociaż to uprawnia mnie do niekontrolowanego ćpania kawy). Nienawidzę zimy. I czekam za świętami, podczas których mam nadzieję dużo czytać – odłożyłam sobie już kilka ciekawych, smacznych cegiełek, które, mam nadzieję, będą dobre i spędzę z nimi miłe godziny czytania pod choinką. Ale to jeszcze miesiąc, przede mną dużo podobnych do siebie dni, mnóstwo nudnych rzeczy do zrobienia, milion sekund ziewania i mało spania. Niezbyt zachęcająca perspektywa, również jeśli chodzi o przyszłość tego nieszczęsnego bloga.

Ale obiecałam sobie, że się nie poddam? Obiecałam. I narzekam tylko dlatego, że nie mam o czym pisać. Bo dokładnie tyle w tym miesiącu się tutaj wydarzyło – nic. I raczej nie będę się tłumaczyć, bo to robią tylko winni, ale wiele muszę zrzucić na pogodę i rzeczy, które teraz dzieją się w moim życiu. Cóż, tak bywa. Ale się nie poddam i – nie martwcie się – będę pisać dalej. Dobrą motywacją będzie to, że jesteście tu i czytacie, a może nawet – kto wie – czekacie na kolejne teksty (to takie moje małe marzenie). Ale także dlatego, że bardzo lubię to robić, przynosi mi to mnóstwo satysfakcji i od dawna marzyłam o stworzeniu takiego miejsca, nie mam więc zamiaru z niego zrezygnować. Przynajmniej się postaram.

Ponieważ nie ma niczego innego do omówienia, zapraszam do podsumowania książkowego. Od razu ostrzegam, że zrecenzowanych pozycji jest tyle co kot napłakał, ledwo mam z czego średnią wyciągnąć. Aż mi się nie chce na to patrzeć, bo jakościowo też dobrze nie jest, bo coś się tych czytadełek nazbierało. To też spróbuję naprawić, ale tym razem nie mogę nawet obiecać, że będzie dobrze, bo to zależy od przeczytanych książek, nie mnie.



0/10 -
0,5/10 –   1 książka
1/10 – 1 książka
1,5/10 -
2/10 -
2,5/10 –
3/10 –
3,5/10 –
4/10 –
4,5/10 –
5/10 –
5,5/10 – 1 książka
6/10 –
6,5/10 –  
7/10 –
7,5/10 –
8/10 –
8,5/10 –   
9/10 –
9,5/10 –
10/10 –


Ilość recenzji: 3
Średnia: 2,3

Najlepsza książka listopada: Aleksandra Zaprutko-Janicka Okupacja od kuchni. Kobieca sztuka przetrwania [recenzja]
Najgorsza książka listopada: Stephenie Cowell Claude i Camille [recenzja]

5 komentarzy :

  1. I tak przeczytałaś więcej książek niż ja w listopadzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę lepszych książek w grudniu ;)
    Pozdrawiam serdecznie ;)
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mam jesiennego doła. A w święta pewnie niczego nie przeczytam. ZA to mam do przeczytania 6 e-booków w grudniu. I dwie angielskie. Oby zdążyć. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Każda przeczytana książka cieszy! :D

    OdpowiedzUsuń

.... Pozostaw po sobie ślad na jednej z Zakurzonych Stronic.Każdy, nawet najmniejszy sprawi, że się uśmiechnę...

***

PS Komentowanie anonimowe jest możliwe tylko w weekendy. Spam, propozycje obserwacji, reklamowanie swojego bloga w inny sposób niż podanie odnośnika pod komentarzem ląduje w koszu. Do spamowania jest osobna zakładka, a ja spam czytam. Zachowujmy porządek na swoich blogach!