poniedziałek, 31 sierpnia 2015

PODSUMOWANIE SIERPNIA 2015



Co dobre kończy się szybko. Ale złe – również. To chyba jedyna pociecha, jaką można mieć, patrząc na kalendarz. Przed nami jesień i zima, to znaczy, że zbliżają się pluchy, opadające liście i egipskie ciemności o szóstej rano i osiemnastej. Chciałabym zapaść w sen zimowy i obudzić się dopiero na Boże Narodzenie, jeden z moich ulubionych dni w roku, szczególnie, że święta w tym roku zapowiadają się świetnie pod względem książkowym. A potem znów zasnąć – najgorsze do przetrzymania się dla mnie styczeń, luty i marzec. Męczące, długe, nudne. Ale nie mogę. Chociażby dlatego, że – nie wiem, czy to jest dla was dobra wiadomość – nie mam zamiaru opuszczać bloga bez słowa wyjaśnienia, tak jak było to rok temu. W ogóle nie mam zamiaru go opuszczać. Ale jak się sprawy potoczą, jeszcze zobaczymy.

Sierpień był upalny. Ciężko mi znosić taką pogodę, więc kiedy byłam w domu, chodziłam zmęczona, spocona i zła, co z pewnością nie ułatwia czytania ani pisania. Dużo też odpoczywałam – lipiec był bardzo pracowity i mówiąc szczerze, aż za bardzo. Dlatego odpoczywałam dużo i intensywnie, nawet od czytania i w sumie nie żałuję, bo wiele dla mnie znaczy chill out w mojej wspaniałej wiejskiej Arkadii, gdzie obchodziłam swoje urodziny. Mogło być lepiej. Ale nie jest. Dlaczego? Bo tak wyszło. Przyznam się szczerze, że chyba pierwszy raz materia stawiała tak zacięty opór, a może ja nie miałam na nic siły. W każdym razie mam nadzieję, że dzięki takiemu odpoczynkowi zebrałam nieco siły na następne dziewięć miesięcy.

Moje głupie narzekania nie oznaczają, że recenzje nie będą się pojawiać – wręcz przeciwnie. Może rzadziej, ale postaram się, żeby było ich kilka, kilkadziesiąt miesięcznie. Pozostały czas wypełnią serie blogowe – może trzy, może cztery, zobaczymy, jak to pójdzie. W każdym razie postaram się, żeby się coś działo. Może nie cokolwiek, bo wolę wykasować bloga niż wstawiać posty z tysiącami zdjęć, ale coś na pewno. I mam nadzieję, że moje pomysły zyskają Waszą aprobatę. Jeśli nie – zapraszam do konstruktywnej krytyki i sugestii, najlepiej na blogowy adres zakurzone-stronice@wp.pl.

Co do bloga – w poprzednim miesiącu napisałam, że decyduję się zmianę. Delikatną, ale bardzo ważną. I nawet po tak krótkim czasie widzę dużą poprawę, także jeśli chodzi o jakość przeczytanych przeze mnie książek – jeszcze nie pamiętam tylu dobrych ocen w jednym miesiącu (a większość z tych złych była dla mnie prawdziwym rozczarowaniem, bo tych pozycjach spodziewałam się czegoś lepszego. Ale to nie jest takie ważne, bo wydaje mi się, że kiedy zakładałam bloga, chciałam być usatysfakcjonowana tym, co robię, odkrywać kolejne perły literatury i polecać je innym, tudzież dyskutować o nich. I teraz czuję satysfakcję. Czuję, że wreszcie mój blog jest naprawdę mój, odzwierciedla kawałek mnie. Naprawdę nie jestem wredną osobą i cieszy mnie każda dobra ocena książki – więcej chwalenia niż narzekania wyjdzie na zdrowie wszystkim. Mam też cichą nadzieję, że komuś poleciłam jakąś lekturę, ktoś sięgnie po polecaną przeze mnie pozycję (koniecznie rzućcie okiem na Króla Trędowatego Zofii Kossak-Szczuckiej - to najprawdopodobniej najlepsza książka przeczytana przeze mnie w tym roku).

Chciałabym jeszcze napisać o jednej kwestii – z pewnością przeczytaliście informację, że nie biorę udziału w TAG-ach i LBA. Zrobiłam to z kilku powodów. Po pierwsze, mało osób odpowiadało na moje nominacje, co zabierało mi całą frajdę, po drugie wydaje mi się, że po delikatnej zmianie tematyki recenzowanych książek zabawy blogowe w pewien sposób gryzą się. Zresztą czas spędzony na pisaniu TAGu czy opowiedzi do LBA mogłabym poświęcić na pisanie recenzji, czytaniu czy robieniu czegoś innego. Po trzecie jestem osobą prawdziwie sumienną, a ponieważ dostawałam wiele nominacji, w końcu musiałabym całkowicie zrezygnować z recenzji, które są moim piorytetem. Cóż, może kiedyś wrócę do tego.

Żeby zakończyć tę przydługą część pozytywnie, dziękuję Wam za to, że jesteście. Że komentujecie, wchodzicie, czytacie. Chociaż specjalnie statystykami się nie martwię, dla mnie jest to naprawdę ważne. Nie wiem, jak to napisać – myślę więc, że wystarczy jedno słowo. Dziękuję.

Teraz możemy przejść do najważniejszego – ocen, ilości recenzji czyli liczb, które w tym miesiącu badzo mnie interesują.

0/10 -
0,5/10 -
1/10 – 2 książki
1,5/10 -
2/10 -
2,5/10 -
3/10 -
3,5/10 – 1 książka
4/10 -
4,5/10 -
5/10 – 2 książki
5,5/10 -
6/10 – 2 książki
6,5/10 -
7/10 -
7,5/10 – 2 książki
8/10 – 2 książki
8,5/10 -
9/10 -
9,5/10 -
10/10 – 1 książka

W sumie: 12 recenzji ( + jedna książka; recenzja we wrześniu)
Średnia: 5,7

Jest różnica? Jest. Średnia wyższa niż w czerwcu, mówiąc nawiasem, choć tylko o kilka dziesiętnych. Co ciekawe, wtedy przeczytałam także taką samą liczbę książek. Myślę, że byłoby lepiej, gdyby dwie książki, które przeczytałam, nie okazały się roczarowaniem, nie ma co narzekać, bo znów z literackiego morza wyłowiłam piękną perełkę, co sprawia, że zapominam o wszystkich porażkach. W każdym razie liczę na to, że przez przyszły miesiąc dobra passa będzie trwać, a ja będę się nurzać w samych dobrych pozycjach, okrywając coraz to nowe wspaniałe światy i zaprzyjaźniając się z kolejnymi ciekawymi postaciami.

Najlepsza książka sierpnia: Zofia Kossak-Szczucka Król Trędowaty [recenzja]
Najgorsze książki sierpnia: John Green Szukając Alaski [recenzja]; Katarzyna Zyskowska-Ignaciak Ty jesteś moje imię [recenzja]


Ciepłego września i jak najwięcej czasu na książki, życzy
Kylie

Polub Zakurzone Stronice na Facebooku [klik!]
Obserwuj Zakurzone Stronice na Instagramie [klik!]


18 komentarzy :

  1. Dużo recenzji. :)
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie pamiętam już czy było to w lipcu czy sierpniu, ale czytałam Twoją recenzję książki Tam, gdzie śpiewają drzewa i mimo niskiej oceny naprawdę zechciałam ją przeczytać i myślę, że jak nadarzy się okazja to to zrobię :>

    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. 12 recenzji to naprawdę dużo ;) Gratuluję tak udanego sierpnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow ile recenzji.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w tym miesiącu przeczytałam piętnaście książek i jestem z siebie dumna... a upały tylko przeszkodziły mi w wychodzeniu z domu i mogłam czytać jeszcze więcej, więc tutaj nie narzekam :)
    Gratuluję świetnego wyniku, też uwielbiam Boże Narodzenie, o ile jest klimatyczne i nastrojowe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię Twoje recenzje i chociaż mnie tu chwilami brakuje to wiedz, że często wracam i czytam kilka postów na raz. Powodzenia w postawionych przez siebie celach w związku z blogiem i abyś zawsze wiedziała, że jest Twój.
    Pozdrawiam :)

    http://mianigralibro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. 12 recenzji to bardzo dużo, ja jedynie nie zgadzam się co do Greena, bo "Szukając Alaski" jest jak dla mnie najlepszą jego książką.
    Życzę Ci pięknego i zaczytanego września! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcu znalazłam kogoś, kto nie szaleje za każdym słowem rzuconym przez Greena! ;p
    Plany świetne, powodzenia w realizacji, weny i czasu życzę, przyda się podczas tych 9 miesięcy męki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Te upały to jakaś masakra. Przez gorąco człowiek spocony i zły, czytać i pisać się nie chce, a przez to poziom irytacji jeszcze bardziej wzrasta, że nic nie rusza z miejsca z czytaniem. Błędne koło. :D
    12 recenzji to imponujący wynik mimo takiego żaru lejącego się z nieba. :)

    http://zaczytana-dolina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, sporo recenzji napisałaś. Jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę niska ta średnia ocen :D niewiele ponad połowię :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny wynik! Gratuluję szczerze i zazdraszczam! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawdę miałaś udany miesiąc. Mi udało się przeczytać 10 książek. Pozdrawiam.

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeju, 12 recenzji - wow. Ja niestety nie znalazłam tyle czasu na pisanie, bo korzystałam z ostatniego miesiąca wakacji. Cieszę się, że wypoczęłaś i dobrze wykorzystałaś te 31 dni. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nareszcie ktoś sprawiedliwe ocenił którąś z książek Johna Greena! Chodzi mi o to, że spotkałam się głównie z takimi opiniami, że wszystkie jego książki są wspaniałe i najlepsze na świecie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Coraz częściej spotykam się z negatywnymi opiniami "Szukając Alaski" - to chyba się już przejadło. Zielony trochę też. :)

    OdpowiedzUsuń

.... Pozostaw po sobie ślad na jednej z Zakurzonych Stronic.Każdy, nawet najmniejszy sprawi, że się uśmiechnę...

***

PS Komentowanie anonimowe jest możliwe tylko w weekendy. Spam, propozycje obserwacji, reklamowanie swojego bloga w inny sposób niż podanie odnośnika pod komentarzem ląduje w koszu. Do spamowania jest osobna zakładka, a ja spam czytam. Zachowujmy porządek na swoich blogach!