wtorek, 8 września 2015

10 książek, które powinny być lekturami szkolnymi



Wiele osób skarży się na lektury szkolne – zabijają radość czytania, nudzą swoim niezrozumiałym językiem i problemami należącymi do historii, zresztą czasami arcydziełami nie są. No i jeszcze niektórzy nauczyciele polskiego, którzy nie potrafią wydobyć z przeczytanej przez uczniów książki nic kreatywnego, twórczego, zapadając w schematyzm książek z opracowaniami – przez całą szkolną karierę miałam tylko jedną nauczycielkę, która potrafiła zainteresować, wzbudzić jakieś refleksje, porozmawiać z uczniami na temat, będący tylko ciekawym rozwinięciem lektury. I choć wiele z książek tych lubię i jestem zdania, że należą do kanonu, jaki powinien znać każdy człowiek uważający się za inteligentnego, uważam, że w kilku punktach powinno się ową listę odświeżyć, a może po prostu dodać nowe pozycje, zgrabnie wszystko mieszając. Ponieważ nie jestem jednym z polityków, obiecującym gruszki na wierzbie i mówiącym ogólnikami, listę takich pozycji mam już przygotowaną – nie chwaląc się oczywiście, bo kim jestem, jak tylko skromną blogerką książkową? Za marzenia jednak nikt nie zabija, a ja lubię marzyć. Dlatego przygotowałam poniższą listę (książki zostały ułożone w kolejności zupełnie przypadkowej). 



Więcej o lekturach: [link] [link] 

 1. Stendhal Czerwone i czarne
Doskonałe uzupełnienie na lekcje historii – dzięki powieści łatwiej można rozumieć przemiany, jakie w społeczeństwie francuskim w okresie ponapoleońskiej Restauracji Burbonów. Kawał niezłej prozy w dodatku, choć dość błahej i banalnej, raczej prześmiewczej niż poważnej, z pewnością zupełnie nie na serio. Można więc się także się pośmiać, nawet odprężyć, a jednocześnie nie stracić ani jednej szarej komórki, bo lektura tak zupełnie głupia nie jest, wręcz przeciwnie. Cóż, warto byłoby, żeby uczniowie poznali książkę choćby dlatego, że długo figurowała w Indeksie Ksiąg Zakazanych, co – jak myślę – rozbudzi ich ciekawość.

2. Markus Zusak Złodziejka Książek

Ładne porównanie z Niemcami Kruczkowskiego – opowieść o niemieckiej dziewczynce w II Wojną Światową i holocaustem w tle. Mimo wielu ciekawych zabiegów literackich, w tym narracji z ciekawego punktu widzenia (Śmierć!) i eksperymentów językowych, czyta się bardzo lekko i przyjemnie. To coś dla ducha, coś dla ciała i dużo dla inteligencji, dla sposobu postrzegania tamtych wydarzeń i umiejętności patrzenia z wielu perspektyw tudzież posiadania szerokich horyzontów, co, moim skromnym zdaniem, powinno przyświecać szkole jako cel. Zresztą, jak można oprzeć się tym czarownym obrazkom i smutnemu zakończeniu historii?

3. C.S Lewis Cztery Miłości
Każdy kocha. Każdy uczy się kochać. Każdy powinien umieć kochać. Ponieważ jesteśmy ludźmi, jesteśmy niedoskonali. Nie mówiąc tu o młodzieży, szczególnie tej gimnazjalnej, której pojęcie o miłości i przyjaźni kształtowane jest przez telewizję i inne media (po przeczytaniu książki ze zrozumieniem każdy zobaczy, że takie pojęcie jest jak najbardziej mylne). Lekcji religii nikt nie bierze pod uwagę, albo na nią nie chodzi, a jeśli już, to rzadko tak ważny i ważki temat jest – niestety! - jest podejmowany. Myślę, że ta pozycja ma szansę zmienić ten stan rzeczy: napisana jest prostym, przystępnym językiem, nie jest gruba i dużego formatu, ale to wystarczy, by nauczyć się i zrozumieć wszystkie ważne kwestie tego niezwykle ważnego zagadnienia. Tak, niejednemu przyda się trzeźwy umysł Autora i jego ironiczny komentarz!

4. Barbara Piotrkowska-Dubik Kwiaty na stepie
Basia była jeszcze dzieckiem, kiedy do drzwi ich domu zapukało NKWD. Wraz z rodziną wyruszyła w długą podróż aż za góry Ural, do Kazachstanu, gdzieś w głąb ZSRR, gdzie w straszliwych warunkach przetrwała całą II Wojnę Światową. To zbiór wspomnień, fragmentów pamiętnika, pełen emocji i autentyzmu – bardzo łatwo zaprzyjaźnić się jest z Basią, jej rodzicami i znajomymi, wyobrazić sobie sytuacje, w których znalazła się bohaterka. To kawał historii, bo los Basi jest uniwersalny, jest losem wielu innych wysiedlonych na Sybir Polaków, a jednocześnie po prostu zajmującą, stepową historią, pełną ciekawych przygód i sytuacji, zupełnie nieznanych dla czytelnika. I miło się czyta, bo Basia potrafi zaciekawić swoją opowieścią, a lektura pozwala na refleksję nie tylko o bestialstwie II Wojny Światowej…

5. Suzanne Collins Igrzyska Śmierci. Trylogia
To chyba najbardziej młodzieżowa pozycja na liście – prawdziwe osiągnięcie młodzieżowego SF, prekursor dystopii w tym gatunku. W przeciwieństwie do wielu innych powieści, Collins poza wątkiem miłosnym i opowieścią o młodej dziewczynie, która ma odwagę sprzeciwić się panującemu porządkowi, wplątuje tu wiele innych wątków: przyjaźń, rodzina, poświęcenie, polityka, wojna, zdrowie psychiczne; chociaż większość jest delikatna, wysubtelniona, między słowami. To prawdziwe mistrzostwo w swoim gatunku i bardzo ciekawa, zachęcająca do czytania opowieść, z akcją niczym z najlepszych gier RPG, rozrywka na najlepszym poziomie nie tylko dla uczniów, ale i dla otwartych na nowości nauczycieli.

6. Zofia Kossak-Szczucka Król Trędowaty

Będę tę książkę polecać wszędzie, zawsze i wszystkim, szkolnej młodzieży również. Ostatecznie trochę średniowiecza nie zaszkodzi, bo i w każdej klasie znajdzie się ktoś, kto oglądał Królestwo Niebieskie czy grał w asasynów. To zresztą piękna opowieść o cierpieniu niewinnego człowieka, o wierze, o władzy i polityce – tak uniwersalna, że chyba każdy powinien ją znać i czasem przypominać sobie fragmenty, dziwnie pasujące do fragmentów jego życia. Powieść czyta się lekko, bez wnikliwej znajomości dziejów Królestwa Jerozolimskiego, śmiało można też płakać i śmiać się wraz z bohaterami, bo Autorka, świetnie pokazując mentalność człowieka tamtej epoki, imponuje błyskotliwym humorem i żartami prawdziwie śmiesznymi; trudno także, jeśli jest się wrażliwcem, nie zapłakać przy niektórych scenach. No i  - to chyba najważniejszy argument – postać Baldwina IV zasługuje jeszcze na większą popularność, niż cieszyła się do tej pory.

7. Emily Brontë Wichrowe Wzgórza
Pomyślałby ktoś, że ta propozycja to zwykłe romansidło – nic bardziej mylnego. Chociaż przypadnie do gustu romantykom i osobom lubiącym stylistykę gotycką, tak naprawdę trudno jednoznacznie określić, o czym ta książka jest i co to za gatunek. I to może być powodem ciekawej dyskusji – jak każde literackie arcydzieło ma w sobie wiele odniesień do innych arcydzieł, tropów literackich, a każdy rozdział można interpretować na wiele różnych sposobów, zachwycając się powieścią w warstwie fabularnej, filozoficznej i jeszcze nie wiem jakiej. I ten język! Czysta poezja, w dodatku niezbyt nachalna, niemal nie wyczuwalna, a jednak hipnotyzująca czytelnika. No dobrze, nie rozpisuję się. To nie miała być litania zachwytów.

8. Vladimir Nabokov Lolita
No dobrze. Ja wiem. Szkoła nie powinna promować pedofilii. Ani innych patologicznych zachowań. Jak już ktoś bardzo chce, to może przeczytać tę powieść po kryjomu w swoim domu (zrymowało się!). Ale nie w szkole, bo nawet nauczyciel krępowałby się takich tematów. Ale dlaczego nie? To byłaby naprawdę ciekawa dyskusja, szczególnie, że wiele osób jest teraz tym tematem zainteresowanych. Zresztą Nabokov pisze tak dobrze, że dla czegoś takiego można zgrzeszyć i wierzcie mi – jeśli w ogóle ktokolwiek chciałby pisać o tym, to tylko tak jak on. 
(nazwisko pisarza umieszczono w spisie lektur dla liceum, ale nauczyciele mają do wyboru jeszcze dużo innych pisarzy i nie zawsze wybierają ten utwór)

9. Christine F. My, dzieci z dworca Zoo
Tematycznie związana z następną propozycją, ale znacznie mocniejsza. To realistyczny, naturalistyczny wręcz obraz życia narkomana, nie pozostawiający żadnych wątpliwości i złudzeń. Obraz czarny i odpychający. Mrok jest lepki i ma fetor wymiotów oraz posmak mężczyzn, którzy za seks dają pieniądze na heroinę. Mrok owija, jest zimny jak dotyk igły strzykawki. Pewnie uczennice o słabszych nerwach zrezygnują z lektury, tak samo jak osoby wyczulone na przekleństwa, ale opowieść niemieckiej narkomanki niebezpiecznie wciąga, chociaż czasami jest straszniej niż w horrorze o duchach czy wampirach. Ale jedno jest pewne – to jest najlepsze remedium na wszystkie narkotyki i dopalacze pojawiające się w szkołach. Bo nikt, kto jest normalny, nie chciałby mieć choć w połowie takiego życia jak Christine.

10. Barbara Rosiek Pamiętnik narkomanki

Basia uzależniła się od morfiny. I wielu innych narkotyków. Basia ćpała, paliła, robiła sobie zastrzyki. Patrzyła, jak umierają jej wszyscy znajomi. Sama włóczyła się po szpitalach psychiatrycznych, bo myślano, że ma schizofrenię. Nawet w ośrodku dla narkomanów nie można było jej pomóc, po śmierci koleżanki postanowiła więc popełnić samobójstwo. Cudem uratowana, przestała ćpać, widząc, jakie spustoszenie w jej ciele zrobiły narkotyki – choroba psychiczna, depresja, wada serca, życie za pan brat ze śmiercią. I wszystko owinięte w subtelną poezję, bo Autorka ma naprawdę niezwykły talent, piękne, delikatne, może aż za bardzo. Może to jest jedna z wad tej książki – nie ma brutalności, jest więcej poezji niż realizmu, więcej liryki niż codziennej, mrocznej prozy. Ale jak kogoś nie przekona My dzieci z dworca Zoo – co jest prawdopodobne i absurdalne – może sięgnąć po tę pozycję, choćby dla przestrogi.


32 komentarze :

  1. Pod "Złodziejką książek" podpisuje się rękami i nogami.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Złodziejka książek" według mnie też powinna zostać lekturą, ponieważ przedstawia z zupełnie innej strony społeczeństwo niemieckie, pokazuje, że wśród Niemców też byli ludzie o dobrych sercach... Chociaż z drugiej ilość stron mogłaby niektórych, ba!, większość uczniów przerazić i zamiast przeczytać książkę, obejrzeliby film :/
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tylko dwie pozycje z tej listy, a mianowicie trylogię "Igrzyska śmierci" i "Złodziejkę książek" - myslę, że nadawały by się na lektury, a zwłaszcza książka Marcusa Zusaka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkowicie się zgadzam z Lolitą. Nawet jeżeli nie pod względem tematyki to właśnie żeby poznać sam styl Nabokova, bo jest genialny! Polemizowałabym z Wichrowymi Wzgórzami, bo ja jakoś nie zachwyciłam się tą pozycją. :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do większości się zgadzam, nawet jeśli jeszcze nie czytałam, na przykład ciekawa jestem Lolity :D Igrzyska nadają się, bez dwóch zdać. O Złodziejce dużo czytałam i też chcę ją poznać, a co do Narkomanki, to książka jest lekturą w gimnazjum, jest okej, ale w końcu nudzi - dzieje się cały czas to samo - odwyk, powrót o nałogu, czyjaś śmierć, odwyk, powrót do nałogu, czyjaś śmierć ... - rozumiem, że to historia prawdziwa i cenie to, a szczególnie siłę woli i myślę, że książka powinna pozostać w lekturach, choć ja się do końca w niej nie odnalazłam :)
    be-here-now-and-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z większością twoich propozycji, ale drugi raz nie przeczytałabym "Wichrowych wzgórz":)

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat miałam w gimnazjum za lekturę "My, dzieci z dworca ZOO". ;) Nikt chyba nie opowie tak o uzależnieniu jak osoba uzależniona. Wiem też, że inna klasa w moim gimnazjum miała IŚ za lekturę. Przynajmniej polonistka przekonała się, że ta książka to nie jakieś puste zabijanki. "Złodziejka książek"... Taką książkę mieć za lekturę... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam żadnej z tych książek.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe przyrównanie. Przynajmniej oryginalne!
    Do tych, które czytałam - zgadzam się!
    Jednak widzę, że muszę jeszcze co nieco nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Choć szkolę skończyłam dość dawno, to pamiętam, że niektóre lektury były dla mnie czymś okropnym. Oczywiście jest też kilka, które bardzo miło wspominam, bo mi się podobały i chętnie bym do nich wróciła.

    Powiem Ci, że twoja lista nawet mi się podoba... Owszem, część z nich wydawać może się kontrowersyjna, ale również pod wieloma względami wartościowa i życiowa (chociażby "My, dzieci z dworca zoo" czy "Lolita"). Może kiedyś znajdą się w wykazie, bo uważam, że o rzeczach trudnych trzeba rozmawiać, a nie unikać...Wydaje mi się także, że pożytek z takich lektur byłby większy niż np z Harrego Pottera (chociaż ja osobiście go uwielbiam).

    Pozdrawiam
    http://papierowawyobraznia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałabym, żeby lektury szkolne były książkami, które faktycznie uczą życia. Moim zdaniem "Cztery Miłości" jak żadna inna nadaje się na wskoczenie na listę lektur.
    ***
    Blog o książkach!
    http://wczytana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Uważam, że jest wielu wspaniałych pisarzy, których książki powinny się znaleźć na liście lektur szkolnych. Najchętniej zobaczyłabym tam coś napisanego przez Fitzgeralda :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Również z wielką checią zmieniłabym liste lektur. Za każdą z książek, które mamy zadane z szkole biore sie z wielkim zapałem mając nadzieje, że akurat w tej znajde coś co mnie zainteresuje. Niestety ponad połowe zaczynam, ale nie kończe, bo najzwyczajniej w świecie sie mecze. Poza tym nie ma sensu czytac książki kiedy moje myśl są hen, hen daleko. Uwielbiam czytac, ale wielokrotnie, kiedy siegam po lektury szkole zdaje sobie sprawe, że na prawde bardzo mało brakowało, a nie odkryłabym, że istnieją książki wartościowe i jednocześnie takie, które potrafią mnie zaciekawic.
    Bardzo chetnie zamieniłabym moją liste lektur, na widniejącą w poście.
    Pozdrawiam i przepraszam za błedy, ale coś złego dzieje sie z moją klawiaturą ;)

    recenzje-starlight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Dwóch ostatnich pozycji nie czytałam, ale uważam, że warto mówić w szkołach o narkotykach. Od siebie dorzuciłabym jeszcze "Pocztówkę z Toronto". Taka lekka, krótka, a jakże ważna historia.

    Druga Strona Książek

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdecydowanie sie z Tobą zgadzam! Kiedy weszłam na ten post, byłam pewna, ze to kolejny z cyklu: "Niezgodna i Dary Anioła na lektury, bo Jace" a Ty naprawdę mnie zaskoczyłaś. No, i muszę przeczytać te ksiażki, zwłaszcza "Wichrowe wzgórza" i "Króla trędowatego".

    OdpowiedzUsuń
  16. "Wichrowe wzgórza" tak, tak, tak. Młodzież powinna czytać tę powieść w szkole. Świetna lista :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się w 100%! Najwyższy czas odświeżyć listę nieszczęsnych lektur i wplątać między te najistotniejsze pozycje, trochę ciekawszych powieści :D Nie jeden nastolatek przekonałby się do czytania!

    Pozdrawiam - http://wpatrzona-w-niebo.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Większości nie miałam okazji czytać, ale nadrobię. Kiedyś. Co do punktu z Igrzyskami i Złodziejką książek również się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. "Złodziejka książek", "Pamiętnik narkomanki" "My, dzieci z dworca ZOO" oraz "Wichrowe wzgórza" jak najbardziej powinny się znaleźć w leksykonie szkolnych lektur. Czytałam te książki na "własną rękę". Takie książki powinno poznać szersze grono młodych uczniów, gdyż są warte poznania. Chociaż dopiero co wyszłam z gimnazjum, uważam, że zasób lektur jest jest dość ubogi w tego typu powieści.
    Pozdrawiam i świetny post.
    Ronie z http://ronie-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę przyznać, że co do niektórych książek - zgadzam się, że byłyby dobrymi lekturami szkolnymi. Chociażby "Pamiętnik narkomanki" czy "Złodziejka książek" - chociaż jeszcze nie czytałam, już sporo dobrego o tej książce słyszałam i czeka na to, by po nią sięgnąć. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że dużym problemem lektur szkolnych jest fakt, że w momencie, gdy były one pisane, były kierowane do osób dorosłych, a nie do dzieciaków w wieku gimnazjalnym czy nawet licealnym. Taka "Lalka" przecież z całą pewnością nie celowała w grupę wiekową 15-17 lat. Wydaje mi się, że o wiele cenniejszym byłoby zaszczepienie w dzieciach miłości do czytania oraz zachęcanie ich, by w przyszłości sięgnęły po książki, które są uważane za najistotniejsze w światowym dorobku literackim.
    Gdy wspominam sobie moje przygody czytelnicze w szkole, najlepiej pamiętam te książki, które były skierowane do mojej grupy wiekowej lub której bohaterowie byli moimi rówieśnikami. I tak "Dzieci z Bullerbyn" czy "Kamienie na szaniec" na zawsze będą mi się kojarzyć jako dobre książki. A wcześniej wymieniona "Lalka" czy nieszczęsny "Pan Tadeusz" nadal mam zaszufladkowane jako straszne książki, choć mój odbiór tych dzieł, gdybym zabrała się za nie teraz, byłby z całą pewnością inny, jak i przyjemny.
    Nie neguję w żaden sposób rangi utworów, które znajdują się w spisie lektur. Tak, są to ważne książki. Jednak czy oznacza to, że jest konieczność, by dzieciaki w szkole je przerabiały, kiedy ich nie rozumieją? Myślę, że nie. Jest wiele książek, które odwołują się do wartości, jakie znaleźć możemy w tych dziełach poniekąd klasycznych, a które nie są tak ciężkie w przyswojeniu dla dzieciaków.
    Pamiętam jak na przełomie gimnazjum i liceum czytałam trzy ostatnie wymienione przez Ciebie pozycje. Zapamiętałam z nich o wiele więcej niż z "Dziadów";)

    wiezaobserwacyjna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgodzę się z wszystkimi książkami oprócz Igrzysk. Nie wiem, co by tam można było omawiać. Chyba tylko na jedną lekcję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiesz co, niekoniecznie bym poparła te książki jako lektury. Dałabym Harry'ego Pottera, bo to klasyka dla rozwoju dziecięcej wyobraźni. "Złodziejka książek" może by weszła do liceum. Ale reszta do mnie nie przemawia.
    Serdecznie pozdrawiam! :)
    http://heaven-for-readers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Och Wichrowe Wzgórza w szkołach - byłoby fantastycznie, wspaniała książka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Coś mi się zdaje, że wtedy takie książki zostałyby znienawidzone. :( Choć ja osobiście byłabym za wprowadzeniem Złodziejki książek czy Igrzysk śmierci do listy lektur. ;) Reszty książek przez ciebie podanych nie czytałam. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  26. Zgadzam się z każdą chyba propozycją : )

    Fun fact - Igrzyska Śmierci są dozwoloną lekturą w Wielkiej Brytanii i mojej szkole dzieci ją przerabiały. Z naciskiem na dzieci, bo moim zdaniem powinna być ona lekturą dla trochę starszych odbiorców, ale i tak doceniam to, bo była moją ulubioną książką dopóki media nie zeszmaciły jej wizerunku </3

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam takie posty. :) Ja jestem jak najbardziej za Igrzyskami. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Lista naprawdę dobrych pozycji. Sama miałam "Dzieci z dworca zoo" jako lekturę w gimnazjum i myślę, że nie tylko ja, ale uważam, że nadaje się ona do liceum, ponieważ była dla mnie ogromnie wstrząsająca.

    OdpowiedzUsuń
  29. "My, dzieci z dworc ZOO" mieliśmy to jako lekturę szkolną i naprawdę ciężko było mi przez nią przebrnąć przez wzgląd na ciężki temat. Zgadzam się, że "Złodziejka książek" powinna być lekturą i żałuję, że wciąż nikt nie docenia jej edukacyjnego potencjału, a jeśli chodzi o "Igrzyska śmierci" to zmusiliśmy naszego polonistę, żeby to przeczytał, podobało mu się i omawialiśmy to trochę na lekcji :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  30. Gdyby chociaż zmienił się sposób omawiania tych książek, które teraz są w kanonie - byłoby lepiej. A tu człowiek przeczyta i normalnie zostaje rozstrzelany pytaniami o najdrobniejsze pierdoły, których nie sposób zapamiętać. Twoje propozycje ciekawe, ja dodałabym "Harry'ego Pottera" i "Anię z Zielonego Wzgórza" :)

    OdpowiedzUsuń
  31. "Złodziejka książek", "My, dzieci z dworca ZOO" i "Pamiętnik narkomanki" - jestem na TAK! :)

    OdpowiedzUsuń

.... Pozostaw po sobie ślad na jednej z Zakurzonych Stronic.Każdy, nawet najmniejszy sprawi, że się uśmiechnę...

***

PS Komentowanie anonimowe jest możliwe tylko w weekendy. Spam, propozycje obserwacji, reklamowanie swojego bloga w inny sposób niż podanie odnośnika pod komentarzem ląduje w koszu. Do spamowania jest osobna zakładka, a ja spam czytam. Zachowujmy porządek na swoich blogach!